Świdnik na kartach historii

  • 5 lutego 1982 roku w Świdniku rozpoczęły się słynne spacery. Były one formą protestu przeciwko wprowadzonym 1 lutego przez władze stanu wojennego ogromnym podwyżkom cen. W różnych miejscach kraju odmiennie reagowano na ten fakt.

  • W tym roku mija 34. rocznica Świdnickich Spacerów, niezwykłej formy protestu przeciw kłamstwom komunistycznej propagandy. Z tej okazji, 10 lutego, Miejski Ośrodek Kultury zaprasza do udziału we wspólnym symbolicznym spacerze ulicą Niepodległości. Spotykamy się o godz. 16.50, na placu przy fontannie, na którym znajduje się pomnik upamiętniający Świdnickie Spacery. Mieszkańców bloków przy ul. Niepodległości prosimy o zapalenie świec i wystawienie ich w oknach o godz. 17.00, na znak, że pamiętamy o tym, co wydarzyło się 34 lata temu.

    Program obchodów:

  • Powstanie miasta i WSK

    Był czas, kiedy w świdnickiej Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego pracowało ponad 10 tys. osób, a dla niektórych obowiązki zawodowe nie kończyły się w piątek czy w sobotę po południu. Jeden telefon sprawiał, że nawet w nocy albo w niedzielę trzeba było iść „na zakład”, jak się wówczas mówiło. Z własnego doświadczenia doskonale znał to Włodzimierz Karpiuk, inżynier, konstruktor, specjalista ds. marketingu, który w WSK spędził kilkadziesiąt lat. Zacznijmy jednak od początku…

  • Adampol i Krępiec

    Kiedy ją zbudowano, dokładnie nie wiadomo. Pierwszy zapis w księdze wieczystej pochodzi z 1907, a zdjęcie sprzed 1911 roku. Jej właścicielem był wówczas nieznany z imienia pan Grodzicki, posiadacz dóbr w Jakubowicach Murowanych oraz jego małżonka Maria. Willa nr 1 zwana też Bażantarnią stała we wsi Krępiec, w okolicy dzisiejszej ulicy Wiejskiej. Nie wiadomo czy nazwę wzięła od istniejącego do dzisiaj lasu Bażantarnia, czy też hodowano w obejściu gospodarskim bażanty i las przejął nazwę od willi. Świetność Bażantarni przypadła na dwudziestolecie międzywojenne. Po Grodzickich, kolejnymi właścicielami byli bogaci Żydzi lubelscy: Maria Kipman, Szajndla Frajtagowa oraz Herman i Brucha Zyserman, a tuż po wojnie ich córka Szajdla. Śmierć Zysermanów to kolejna tajemnica willi Bażantarnia. Oboje zmarli, w niewyjaśnionych okolicznościach, w 1942 roku. Można przypuszczać, że stali się ofiarami holocaustu. W każdym razie Szajndla odważyła się upomnieć się o spadek po rodzicach dopiero w 1946 roku.

Wybrane fotografie