Bondos Alfred

Alfred Bondos urodził się 28 lipca 1945 r. w Janówku, gmina Mełgiew. Żona - Alina Bondos, z domu Stec, urodzona w 1948 r. w Starej Wsi koło Łęcznej. Dzieci: Sławomir (1969), Anna (1975), Agata (1988).
Alfred Bondos, określający się jako praktykujący katolik, w Świdniku mieszkał od 1968 r. Pracownik WSK PZL-Świdnik w latach 1961-1981 i 1995-1997.

W latach osiemdziesiątych współzałożyciel Związku „Solidarność" w WSK Świdnik, członek I Komisji Zakładowej „Solidarności" w WSK, delegat na I Regionalny Zjazd w Świdniku i I Krajowy Zjazd NSZZ „Solidarność" w Gdańsku.
Założyciel Pisma Związkowego (Biuletyn Związkowy) "Solidarność" – „Grot”, prowadził audycje związku w radiowęźle zakładowym WSK.
13 grudnia 1981 r. po brawurowej ucieczce (wyskoczył przez balkon z II piętra swojego mieszkania), uniknął internowania. Przedostał się do fabryki i uczestniczy w pracy Komitetu Strajkowego w WSK Świdnik. Po pacyfikacji zakładu przez wojsko i ZOMO, 16 grudnia 1981 r., wymknął się obławie na przywódców strajkowych. Ponad rok ukrywał się poza domem, przez pierwsze cztery miesiące pozostając na terenie WSK. Z zakładu wywieziony został samochodem Głównego Dyspozytora, omijając ustawione wówczas podwójne straże.
Wyrzucony został dyscyplinarnie z pracy, nie mógł znaleźć zatrudnienia. Po wielu perypetiach zaczął zarabiać na życie taksówką bagażową, którą „nieznani sprawcy" ukradli i rozbili. Działania SB i władzy reżimowej miały na celu zdyskredytowanie go w oczach społeczeństwa, zastraszenie i zmuszenie do rezygnacji z działalności opozycyjnej, a nawet do opuszczenia kraju. Wszystkie te zabiegi zakończyły się jednak fiaskiem. Zaraz po wyjściu z ukrycia, włączył się w działania podziemnych struktur „Solidarności”.
Alfred Bondos był autorem tekstów do około połowy audycji świdnickich podziemnego Radia „Solidarność". Pod różnymi pseudonimami pisał artykuły do podziemnego „Grota”. Razem z żoną Aliną i przyjaciółmi organizował tzw. „Wakacje z Bogiem" dla dzieci osób represjonowanych. Akcja ta została rozpowszechniona na cały kraj i trwała przez kolejne lata.
Alfred Bondos był współorganizatorem charytatywnego Komitetu Pomocy SOS „Solidarność" w Świdniku.
Współpracując z kolejnymi Komisjami Podziemnymi, Bondos aktywnie uczestniczył w "rozmontowywaniu" systemu komunistycznego.
21 stycznia 1984 r. został aresztowany. W aresztach Lublina i w słynnym więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie spędził - bez dowodów winy - ponad 6 miesięcy. Po opuszczeniu więzienia przez długi czas pozostawał bez pracy.
Pomimo nieustannych rewizji i przesłuchań wciąż pozostawał aktywny. W mieście i regionie stał się nieomal symbolem walki o prawa i godność społeczeństwa. Po raz ostatni został aresztowany w czerwcu 1987 r., w przeddzień wizyty Ojca Świętego w Lublinie. W efekcie podczas Mszy św. z papieżem pojawiły się transparenty z żądaniem uwolnienia Bondosa.
W pierwszych wolnych wyborach samorządowych, w 1990 r., Alfred Bondos został radnym Świdnika. W 1998 r. uzyskał najlepszy wynik wyborczy do Rady Powiatu Świdnik. W 2002 r. uzyskał mandat na IV kadencję do Rady Miasta Świdnik. Mandat radnego miejskiego sprawował do 2018 r.
Do emerytury pracował w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Lublinie.
Alfred Bondos nie identyfikował się z żadną partią. Dla społeczności lokalnej działał aktywnie w stowarzyszeniach Civitas Christiana oraz Wspólnota Świdnicka (podwórkowe Dni Dziecka, Zielone Dni Świdnika, Biegi Niepodległości). Co roku wspierał organizacyjnie Orszak Trzech Króli.
W roku 2000 został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, a w 2008 r. odznaczony został przez Prezydenta RP Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Rada Miasta Świdnik, 22 grudnia 2008 r., nadała mu tytuł „Zasłużony dla miasta Świdnika".
Kochał rodzinę, miasto i Ojczyznę.
Alfred Bondos zmarł nagle w domu 8 czerwca 2020 roku. Pogrzeb odbył się w parafii pw. św. Kingi w Świdniku, 13 czerwca.

--
Przemówienie Alfreda Bondosa na sesji rady miasta po nadaniu mu tytułu „Zasłużony dla miasta Świdnika".

Panie Przewodniczący, Szanowni Radni i Wszyscy Zebrani na tej szczególnej dla mnie XXXIII Sesji Rady Miasta Świdnik!
Mimo iż nie należę do osób nieśmiałych, w chwili obecnej czuję się wielce onieśmielony i zarazem szczerze wzruszony. Wiąże się to z tym, że moje zaangażowanie w życie społeczne miasta czy też kraju, nie miało na celu oczekiwania na wyróżnienia, nagrody czy pochwały. Wolałbym je rozdawać niż otrzymywać. Wzruszony, bo jest to dla mnie splendor szczególny, który nie spływa gdzieś z odległej kancelarii wysokiego szczebla, ale od najbliższego mi otoczenia. A jak wiemy, być dziś uhonorowanym wśród swoich i przez swoich, bywa przypadkiem nader rzadkim, dlatego tak cennym i wzruszającym.
Przechodząc do podziękowań pozwólcie Szanowni Państwo, że pierwsze słowa skieruję ku Najwyższemu, dziękując za przyzwolenie mi, szczęśliwego doczekania tej chwili. Dziękuję radnym z p. przewodniczącym Januszem Królikiem i Urzędowi Miasta z p. burmistrzem Waldemarem Jaksonem. Szczególne podziękowanie składam wnioskodawcy „Stowarzyszeniu Wspólnota Świdnicka” z p. prezesem Andrzejem Mańką oraz mieszkańcom miasta, którzy własnym podpisem poparli wniosek. Również tym, którzy chcieliby podpisać, lecz nie mieli ku temu okazji.
Szanowni Państwo, przekazując podziękowania trudno nie wspomnieć o fakcie, który miał główny wpływ na uformowanie mej skromnej osoby. Otóż samo urodzenie się ze smykałką działacza – organizatora, nie musi oznaczać w praktyce znalezienia się na tzw. świeczniku, czy zdobycia uznania wśród innych. Ja miałem to szczęście, że w pewnych okresach życia, obok siebie napotykałem właściwych ludzi. Ludzi dzielnych i dobrych, których potrzebowałem, a oni potrzebowali mnie. Odnalazłem ich w domu, w zakładzie pracy WSK, w „Solidarności”, w mieście, na terenie kraju, w kościele, czy we wspólnocie świdnickiej. Dlatego każdemu z tych ludzi razem i z osobna dziękuję i wołam: - jesteście dalej obok mnie, a honor dziś spływający na mnie ogarnia w pełni i Was. Nieważne, gdzie przebywacie, w mieście, w kraju, na obczyźnie, czy na wiecznej warcie -bądźcie dalej ze mną.
Najmilsze słowa podziękowań ślę moim najbliższym: żonie Alinie i dzieciom, Sławkowi, Ani i Agacie. Kochani, bez Waszych wyrzeczeń, pomocy i przede wszystkim zrozumienia oraz miłości, nie potrafiłbym wykrzesać energii i sił, potrzebnych w trudnych chwilach. Ciągle jesteście dla mnie siłą napędową i ostoją. Jednocześnie przepraszam za czas, który Waszym kosztem przeznaczałem gdzieindziej.
Szanowni Państwo, podczas niektórych przesłuchań, w smutnych latach zniewolenia oprócz gróźb, padały także „niewinne sugestie” – co pan właściwie tu robi, panie Bondos? Dlaczego i dla kogo szarpie się zamiast, jak inni, urządzić się poza Polską? – Jak widać, nie chwyciły mnie te wabiki, bo gryzłoby mnie sumienie, że pomogłem rozgrzebać Sprawę, Wielką Wolnościową Sprawę, a rodaków zostawiłem w mrocznych i niepewnych czasach. Czy warto było? Pewnie tak, skoro dzisiaj, w 55 Rocznicę powstania miasta przebywam tu, pośród Was – przyjaciół, kolegów i znajomych.
Kończąc moje wystąpienie, mam nadzieję że ten rok i dalsze lata, będą dla naszego miasta i jego mieszkańców szczęśliwe i owocne. A dopóki sił i zdrowia wystarczy, chciałbym temu społeczeństwu być przydatnym. Świdnikowi życzę rozwoju, a wszystkim mieszkańcom więcej optymizmu, radości i powodów do dumy, z faktu zamieszkiwania w tym bohaterskim mieście. Mam też nadzieję, że miasto będzie poszukiwać i obdzielać honorem inne osoby, zasługujące na ten zaszczyt, nie czekając aż odejdą stąd na zawsze. Jeszcze raz dziękuję za wyróżnienie i poświęconą uwagę.

Alfred Bondos

opr. Piotr R. Jankowski na podstawie materiałów udostępnionych przez A. Bondosa
Przemówienie Alfreda Bondosa po nadaniu mu tytułu „Zasłużony dla miasta Świdnika", XXXIII sesja Rady Miasta Świdnik, 2008 r.