Czogała Jan
Dyrektor WSK Świdnik w latach 1974-1981

Jan Czogała urodził się 22 kwietnia 1938 r. w Katowicach.
W 1961 roku ukończył Wojskową Akademię Techniczną. Przez kilka lat pracował w wojsku, awansując do stopnia podpułkownika. W 1964 roku rozpoczął pracę w WSK w Świdniku, od 1972 roku pełniąc funkcję dyrektora Ośrodka Badawczo-Rozwojowego. W roku 1974 został dyrektorem naczelnym WSK PZL-Świdnik. To stanowisko zajmował do grudnia 1981 roku.
Zarządzaniem przez niego zakładem podniosło sprzedaż śmigłowców do innych państw bloku wschodniego, ale również poza obszar wpływu ZSRR, uzyskując w transakcjach cenę trzykrotnie wyższą od tej, jaką proponowali Rosjanie. Zorganizował agrotechniczny Zakład Usług Śmigłowcowych do obsługi PGR-ów. Umożliwiło to także wejście na rynek egipski, nigeryjski, somalijski i hiszpański.
W lipcu 1980 r. załoga WSK podjęła strajk, który zakończył się podpisaniem porozumienia i przyjęciem postulatów między Komitetem Postojowym (strajkowym) a stroną, której członkiem był również dyr. Czogała.
Lata 1980-81 były okresem intensywnej pracy nad śmigłowcami Sokół i Kania oraz modernizacją śmigłowca Mi-2. Uruchomiona została również cała gama nowych wersji motocykli. Mimo skomplikowanej sytuacji społeczno-politycznej, jaka miała miejsce w Polsce w 1981 roku, dla Świdnika był to okres wzrostu produkcji i eksportu. Była to zasługa rozważnej, choć niekiedy i dość ryzykownej na tamte czasy, polityki zarządzania dyrektora Czogały.

Okres legalnej działalności Solidarności był czasem dobrej współpracy załogi z dyrektorem, z którym - czasem po kilkugodzinnej burzliwej dyskusji - ale dochodziło zawsze do porozumienia. Dla potrzeb Solidarności udostępniał zakład poligrafii oraz radiowęzeł zakładowy. Okazał pomoc w zorganizowaniu zjazdu regionu oraz spotkania ówczesnym szefem Solidarności Lechem Wałęsą.
Kierowanie zakładem przerwał stan wojenny. 13 grudnia 1981 r. dyrektor Czogała opowiedział się za protestującymi pracownikami, tym razem stając po stronie załogi. Od pułkownika Ordy dostał rozkaz opuszczenia zakładu i zgłoszenie się w sztabie generała Pieróga. Dyrektor odmówił przyjęcia rozkazu, zdając sobie sprawę, że załogi samej pozostawić nie może. By go uchronić, przed opuszczeniem zakładu, przywódcy strajku wydali mu zaświadczenie, że jakoby został internowany przez komitet strajkowy.
Po pacyfikacji zakładu Jan Czogała został przewieziony do aresztu milicyjnego w Lublinie przy ul. Północnej. W tym okresie został też usunięty z szeregów PZPR. W uzasadnieniu podano: „za działalność sprzeczną z ideowymi zasadami i statutowymi normami partii”. Groził mu nawet sąd wojskowy. Na szczęście nie doszło do tego, śledztwo zostało umorzone. Po przebytych dwóch zawałach otrzymał rentę wojskową.
Na przełomie lat 80 i 90 XX w. prowadził własną działalność gospodarczą, zarządzając firmą Agrohansa. Po przejściu na emeryturę zaangażował się w działalność społeczną. Wydał swoje wspomnienia w książce „Stracone lata...?’’.
Po latach wspominał: „Pragnę podziękować wszystkim pracownikom PZL-Świdnik, z którymi dane mi było współpracować i współtworzyć ten ogromnie skomplikowany i duży program lotniczy, realizowany w PZL-Świdnik w 70. latach, a także uczestniczyć i być z załogą, w tych historycznych dla ludzi i kraju momentach, które rozpoczęły zmianę biegu historii w Polsce i Europie. Pragnę Was jednocześnie przeprosić, że musieliście tak długo strajkować, i że nie podpisaliśmy wcześniej porozumienia – tego przełomowego dokumentu Lubelskiego Lipca, ale trzeba było dać czas innym zakładom na zorganizowanie się. I to się świetnie powiodło, i było drugim przełomowym momentem Lubelskiego Lipca. Żadne słowa nie odzwierciedlą w pełni tego, czego doświadczyłem współpracując z Wami. Jedynym słowem, które odda głębię odczuć jest „dziękuję”. Jeszcze raz dziękuję za lata, które z Wami przeżyłem. /.../

Ceniony był za życzliwość, lubiany przez pracowników, którzy przez lata przesyłali mu wyrazy szacunku i sympatii.

Jan Czogała zmarł 28 września 2026 r., w wieku 88 lat. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 1 października w kaplicy cmentarnej przy ulicy Męczenników Majdanka w Lublinie. Prochy złożono w kolumbarium. W uroczystościach licznie uczestniczyli byli pracownicy WSK.

Opr. Piotr R. Jankowski na podstawie wspomnień Urszuli Radek, materiałów prasowych oraz wspomnienia J. Czogały:
http://www.historia.swidnik.net/film-3433