Góra Tadeusz

Tadeusz Góra urodził się 19 stycznia 1918 roku w Krakowie w rodzinie Bronisławy (de domo Wiszniewska, ur. 1 sierpnia 1888 roku w miejscowości Buczacz, córka Stanisława) i Jana Góry (ur. 3 października 1886 roku w miejscowości Brzeźnica, powiat Wadowice, zmarł w 1985 roku w Anglii). Ojciec jako ochotnik wstąpił do legionów, później oficer piechoty. Przed wojną pełnił funkcję burmistrza w Dokszycach k. Głębokiego. Jan Góra brał udział w wojnie bolszewickiej 1920 roku, za co przedstawiony został do odznaczenia orderem Virtuti Militari V klasy. Podczas II wojny światowej został uwięziony w więzieniu w Orszy, wstąpił do Armii Polskiej gen. Władysława Andersa i z nią trafił do Anglii. Tam pozostał do śmierci, pracując jeszcze w wieku 75 lat 8 godzin dziennie w restauracji na dworcu Euston.

BRONISŁAWA I JAN GÓROWIE

Z Krakowa ojciec przeniesiony został do Stryja. Było to dawne polskie wolne miasto królewskie, położone nad rzeką Stryj, dziś na terytorium Ukrainy. Tutaj Tadeusz Góra rozpoczął naukę w szkole powszechnej. IV klasę szkoły powszechnej ukończył jednak w Zamościu, dokąd jego ojciec otrzymał kolejne przeniesienie. W 1929 roku rozpoczął naukę w mieszczącym się w historycznym gmachu Akademii Zamojskiej Gimnazjum im. Hetmana Jana Zamoyskiego. Jednak z kolejną zmianą miejsca pracy ojca, który objął stanowisko inspektora straży granicznej, dwie następne klasy ukończył w gimnazjum w Stryju, a IV w Nowym Targu, dokąd na stanowisko inspektora straży granicznej przeniesiono ojca w 1932 roku.

NARODZINY PASJI

Tadeusz Góra wspominał, że uczucie do awiacji zrodziło się właśnie w tym małopolskim mieście, a to dzięki pierwszemu kontaktowi z lotnictwem. Oto w 1932 roku na lotnisku w Nowym Targu, które było lotniskiem etapowym w locie okrężnym awionetek, Jan Góra, członek komitetu organizacyjnego etapu zlotu, witał przylatujące załogi. W jednym z nich rozpoznał dowódcę plutonu z dowodzonej przez siebie kompanii podczas wojny z bolszewikami. Pilot ten, widząć zainteresowanie czternastoletniego chłopca, za zgodą ojca, zabrał go na krótki lot widokowy nad miastem. I tak to się zaczęło...

W 1933 roku, po przejściu ojca na emeryturę, rodzina przeniosła się do Wilna. Rok później, w 1934 roku, Tadeusz Góra wstąpił do Aeroklubu Wileńskiego i rozpoczął szkolenie szybowcowe. Szkolenie praktyczne na szybowisku Grzegorzewo koło Wilna (obecnie Grigiškės) rozpoczął 24 czerwca 1934 roku wraz z dwudziestoma kolegami, szkoląc się na szybowcach Wrona i CWJ. Po latach wspominał, że udało się to dzięki mamie, która aby pokryć koszty szkolenia, zgodziła się na sprzedaż ...kilimu.

Pierwszym szybowcowym sukcesem było uzyskanie szybowcowej podkategorię A. Wszystkie wolne chwile spędzane na lotnisku, nie pozostały bez wpływu na szkolną naukę. Młody pilot musiał powtarzać VI klasę gimnazjalną i eksternistycznie podchodzić do tzw. małej matury.

CZŁONEK AEROKLUBU WILEŃSKIEGO

Talent świeżo wyszkolonego szybownika Góry został zauważony - otrzymał skierowanie na kurs szybowcowy do kolebki szybownictwa, Bezmiechowej w Bieszczadach. Tam w 1935 roku uzyskał kolejne szybowcowe szlify: podkategorie B i C. Odtąd Bezmiechowa stała się jego ukochanym miejscem. Spędzał tutaj każde wakacje. Tu w pełni objawił się jego nieprzeciętny talent do latania. Instruktorem jego, a wkrótce i przyjacielem, był wówczas Adam Dziurzyński (1902-1991). To on wypuszczał T. Górę do medalowych i diamentowych lotów komendami:

- Pilot? - Gotów! - Ogon? - Gotów! - Liny? - Gotowe! - Naciągaj! Biegiem! Puść!

Szybowce z Bezmiechowej startowały bowiem wystrzeliwane z lin gumowych, do których zaczepiony był szybowiec, a które ręcznie naciągało kilka osób. W 1936 roku w Łucku rozpoczął w ramach PW Lotniczego szkolenie w pilotażu samolotowym, mając zamiar wstąpić do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. W tymże roku wykonał lot z przewyższeniem, spełniając warunki potrzebne do uzyskania Srebrnej Odznaki Szybowcowej (nr 46). 13 maja 1937 roku wykonał w Bezmiechowej lot na długotrwałość. Utrzymał się w powietrzu przez 18 godzin. W sierpniu tego samego roku, wygrał V Krajowe Zawody Szybowcowe w Inowrocławiu, startując na szybowcu SG-3 bis.

ŚWIATOWY REKORD

Po tych pierwszych sukcesach porwał się na nieprawdopodobny wyczyn. 18 maja 1938 roku pilot Tadeusz Góra wystartował z Bezmiechowej na szybowcu PWS-101 (nr rej. SP-1004), swoim ulubionym „Kubusiu”, w lot, który sprecyzował instruktorowi: „na obiad, do mamy”. Do lotniska na Porubanku (obecnie Kirtimai) czy szybowiska w Grzegorzewie, na którym zdobywał lotnicze umiejętności zabrakło mu 300 m wysokości, by przeskoczyć las i pokonać około 30 km dzielących go od lotniska. Jak wspominał, nie miał doświadczenia w lataniu chmurowym, dlatego nie chcąc ryzykować, wobec braku wznoszenia, postanowił lądować, ostatnie kilometry pokonując lotem ślizgowym. Wylądował w majątku hrabiego Platera w Małych Solecznikach nieopodal rodzinnego Wilna. Obiad zjadł zatem nie u mamy lecz u hrabiego, co później wypomniała mu matka, ganiąc, za "objadanie" hrabiego.

W nieprzerwanym locie z południa na północ, wzdłuż wschodniej granicy II RP: z Bezmiechowej nad Przemyślem, Zamościem, Włodawą, Lidą, pokonał odległość 577,8 km. Wynikiem tym ustanowił nowy rekord Polski, odbierając palmę pierwszeństwa ...swojemu instruktorowi.
W 1938 roku na Krajowych Zawodach Szybowcowych rozegranych w Masłowie zajął drugie miejsce.

7 stycznia 1939 roku za pokonanie bariery pięciuset kilometrów, uznając przelot za najwybitniejsze osiągnięcie szybowcowe, jako pierwszemu pilotowi na świecie, Międzynarodowa Federacja Lotnicza (FAI - Fédération Aéronautique Internationale), przyznała Tadeuszowi Górze Medal Lilienthala.

Wiosną 1939 roku Góra wziął udział, startując ponownie na swoim „Kubusiu”, w Międzynarodowych Zawodach Szybowcowych we Lwowie (konkurs ISTUS), zajmując II miejsce. Latem, tym razem jednak na szybowcu „Orlik”, wykonał 304. km docelowy przelot z szybowiska Polichno koło Kielc do Bydgoszczy.

Tadeusz Góra przed wojną latał nie tylko na szybowcach, ale również na samolotach. Były to m.in. Harriot-28, RWD-8, MN-5, PZL-5, BM-4, RWD-10, RWD-13, RWD-17, Praga Bebi oraz motoszybowiec Bąk. Od października 1939 roku pilot Góra miał zostać studentem na kierunku lotniczym Politechniki Lwowskiej. Przed październikiem był jednak pamiętny wrzesień...

A WIĘC WOJNA!

Ostatnie wakacje przed wojną, w 1939 roku, spędził na szybowisku w Polichnie, gdzie został zaproszony przez kierownika szkoły Adama Dziurzyńskiego, instruktora i przyjaciela T. Góry. Latał wyczynowo na szybowcach i jako pilot holujący szybowce. 13 sierpnia 1939 roku, na szybowcu Orlik-2, zdobył drugi diament za przelot docelowy o długości 304 km na trasie Polichno-Bydgoszcz. I to tam zastał go wybuch wojny. Wychowany w rodzinie o tradycjach patriotycznych nie mógł biernie czekać. Na szkolnym samolocie RWD-8 ewakuował się do Łucka. Po wejściu do miasta wojsk radzieckich został zatrzymany, jednak szczęśliwie udało mu się zbiec do Włodzimierza Wołyńskiego, a stamtąd do Równego. Sowiecki komendant miasta wydał mu przepustkę na powrót do Wilna. Opuścił je późną jesienią, udając się do Kowna, gdzie w działającym nadal polskim konsulacie otrzymał paszport. Stamtąd pojechał do Rygi, skąd udało mu się wydostać rejsowym samolotem radzieckim do Szwecji. Z zamiarem wstąpienia do lotnictwa Armii Polskiej ruszył do Francji, skąd po szybkiej klęsce Francuzów, ewakuował się do Anglii.

Jego rodzeństwo pozostałe w kraju włączyło się w walkę z okupantem. Brat Jerzy i siostra Jadwiga (ur. 15 lutego 1923 roku) od początku istnienia ZWP przystąpili do konspiracji, pomagając w powielarni, kolportażu, uczęszczając na ćwiczenia wojskowe. Jerzy Góra ps. „Stanisław” został aresztowany 5 października 1942 roku i stracony „za zdradę stanu” w Ponarach - podwileńskim miejscu kaźni.

BITWA O ANGLIĘ

Przydział do brytyjskiej jednostki lotniczej Tadeusz Góra otrzymał 26 sierpnia 1940 roku i już po kilku dniach, 3 września, wykonał z instruktorem pierwszy lot na samolocie Miles M.14 Magister (nr L. 8052). W czasie szkolenia latał również na samolotach: Fairey Battle i Fairey Swordfish, Harvard , Heston, Queen Bee (wersja legendarnego dwupłatowego samolotu Tiger Moth) oraz Shark.

Po odbyciu przeszkolenia, Tadeusz Góra – już w stopniu angielskiego sierż. pil. (odpowiedniku polskiego starszego szeregowego) skierowany został do 316 „Warszawskiego” polskiego dywizjonu myśliwskiego. Swój pierwszy lot w barwach dywizjonu wykonał 14 października 1941 r. na samolocie Hurricane (nr Z-27507). W miesiąc później, 18 listopada, wykonał pierwszy lot bojowy na legendarnym samolocie Spitfire Mk V.

10 kwietnia 1942 roku, w locie trwającym 1 godz. 45 min., zaliczono mu uszkodzenie w powietrznym pojedynku pierwszego samolotu Focke-Wulf Fw 190, a 3 czerwca 1942 roku uzyskał nad Le Hawre pierwsze pewne zwycięstwo, zestrzeliwując samolot Fw 190. Na początku 1943 roku Tadeusz Góra przebywał w Szkole Podchorążych Piechoty i Kawalerii Zmotoryzowanej w Szkocji. Po jej ukończeniu został awansowany na podporucznika.

Od kwietnia 1942 roku do września 1943 roku Tadeusz Góra zestrzelił bądź uszkodził 5 samolotów niemieckich. Jeden z nich, typu Messerschmitt Bf 109, zniszczył w pojedynku podczas eskorty formacji amerykańskich „latających fortec”, o czym świadczą zdjęcia zamieszczone w jego Pilot's Book.

Dywizjon 316 wyposażono w nowe szybsze od Spitfierów samoloty Mustang. Podpoucznik. Góra pierwszy lot na tym typie samolotu wykonał 20 kwietnia 1944 roku. Wkrótce, po zakończeniu kolejnej tury lotów bojowych, objął dowództwo eskadry tego dywizjonu.

Pilot Góra odniósł wiele zwycięstw powietrznych, niestety, nie wszystkie zostały mu zaliczone. Od czerwca do października 1944 roku, pilot Góra zniszczył z powietrza dwie lokomotywy w okolicy Bremen oraz uszkodził niemiecki okręt podwodny U-902. Tadeusz Góra wykonał też 28 lotów na przechwycenie niemieckich pocisków odrzutowych V-1. Jedną z takich „latających bomb” zniszczył w ostatni dzień lipca roku 1944. Zestrzelił też niemiecki, pierwszy użyty bojowo, samolot myśliwski o napędzie odrzutowym Messerschmitt Me 262 Schwalbe (Jaskółka).

Swój ostatni lot operacyjny wykonał 22 października 1944 roku nad wyspą Helgoland, a ostatni lot pod angielskim niebem 14 listopada 1946 roku na samolocie Mustang.

Tadeusz Góra latał również na amerykańskich samolotach Hellcat II i Corsair IV (w marcu i kwietniu 1945 r. były to przeloty m. in. do Tuluzy i Kairu).

ODZNACZENIA

Po zakończeniu wojny Tadeusz Góra został zdemobilizowany. Wojnę zakończył w stopniu polskiego porucznika i angielskiego kapitana. W uznaniu zasług wojennych otrzymał Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari, Krzyż Walecznych (nadany trzykrotnie) oraz odznaczenia brytyjskie: 1939-45 Star, Air Crew Europe Star & Clasp oraz odznaczenie wojny obronnej: Defence War Medal 1939-45.

W okresie wojny na samolotach bojowych Tadeusz Góra wykonał ogółem 883 loty o łącznym czasie 1062 godzin 20 minut.

DEMOBILIZACJA

Ojciec Tadeusza Góry pozostał na emigracji. W kraju przebywała jego matka Bronisława z córka Jadwigą, które z Wileńszczyzny zmuszone były przenieść się na tzw. ziemie odzyskane. Zamieszkały w ok. 1. hektarowym gospodarstwie, na które składało się 0,75 ha ziemi ornej oraz budynki: dom, chlewy, szopa. Było to w Nietkowie, pod nr 7, w gminie Czerwińsk, w powiecie Zielona Góra. Do Polski Tadeusz Góra powrócił w 1948 roku. Podjął pracę instruktora, a następnie szefa wyszkolenia w Szkole Szybowcowej Żar koło Żywca.

KOLEJNY REKORD

Rok później, w 1949 roku, podczas pierwszych w powojennej Polsce międzynarodowych zawodach szybowcowych na Żarze, Tadeusz Góra wystartował jako reprezentant Polski. W tym samym roku, jako trzeci pilot w Polsce, otrzymał Złotą Odznakę Szybowcową za spełnione warunki: przelot (577,8 km Bezmiechowa-Małe Soleczniki, 18 maja 1938 roku) oraz przewyższenie (3602 m, Jelenia Góra, 1 listopada 1948 roku).
23 lipca 1950 roku na szczycie Beskidu Małego, Żarze, gdzie dziś znajduje się Górska Szkoła Szybowcowa im. Adama Dziurzyńskiego osiągnął na szybowcu „Sęp” przewyższenie 5038 m, spełniając ostatni brakujący warunek (dwa spełnił przed wojną: przelot 577,8 km do Soleczniki i przelot docelowy 304 km na trasie Polichno-Bydgoszcz) do Złotej Odznaki Szybowcowej z Trzema Diamentami, którą otrzymał 15 listopada 1950 roku. Ten komplet szybowcowych diamentów zdobył jako pierwszy Polak, a drugi pilot na świecie. Do wszystkich tych diamentowych lotów wypuszczał go Adam „Wujek” Dziurzyński, którego T. Góra uważał za najlepszego polskiego instruktora okresu przedwojennego.

Czynny kontakt z filmem nawiązał w 1950 roku. T. Góra został konsultantem podczas prac nad filmem fabularnym „Pierwszy start”, realizowanym na górze Żar w Międzybrodziu Żywieckim przez reżysera Leonarda Buczkowskiego, w którym główną rolę zagrał Stanisław Mikulski, późniejszy as wywiadu J-23 (Hans Kloss). Film przedstawia dzieje młodego chłopca, którego charakter zostaje w szkole szybowcowej uformowany na rekordzistę lotów i ucznia świecącego przykładem.

4 grudnia 1953 roku Tadeusz Góra uzyskał uprawnienia pilota doświadczalnego szybowcowego i samolotowego II klasy i został oblatywaczem w Szybowcowym Zakładzie Doświadczalnym w Bielsku-Białej. Następnie, do 1957 roku, był szefem wyszkolenia Aeroklubu Bielsko-Bialskiego, który 3 kwietnia 1958 roku nadał mu godność członka honorowego.

Góra znowu był pierwszy, 25 września 1955 roku nadano mu, pierwszy w powojennej historii polskiego lotnictwa, tytuł Zasłużonego Mistrza Sportu. Utytułowany Mistrz nie spoczął jednak na laurach. Rok później wystartował w Szybowcowych Mistrzostwach Świata we Francji, gdzie zajął 24 miejsce.

ZNOWU W MUNDURZE

Do służby w lotnictwie wojskowym pilot Góra powrócił w lutym 1957 roku w stopniu kapitana pilota i pełnił ją przez 15 lat. Skierowany został na 3-miesięczny kurs teorii w Oficerskiej Szkole Lotniczej w Radomiu, a następnie odbył przeszkolenie w pilotażu samolotów odrzutowych. Otrzymał przydział do 62 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Poznaniu. Był tam dowódcą klucza, eskadry i szefem strzelania pułku, latając na samolotach odrzutowych MiG-15 i MiG-17.
W 1959 roku na własną prośbę przeszedł do Modlina, by odbyć przeszkolenie na samolotach naddźwiękowych MiG-19. 30 czerwca 1960 roku, tuż po starcie na myśliwcu MiG-19 (nr boczny 739), na wysokości 20 m, uszkodzeniu uległy oba silniki. Kapitan Góra zachował zimną krew. Nie użył katapultowanego fotela, lecz po mistrzowsku wylądował na lotnisku, korzystając ze swego doświadczenia szybowcowego. Widząc zdarzenie z wieży kontroli lotów jako chmura dymu, sądzono, że pilot zginął. Gdy zniecierpliwiony oczekiwaniem na pomoc pilot nawiązał kontakt radiowy, usłyszał pytanie zaskoczonego kierownika lotów: „Góra, to ty żyjesz?!”. Samolot doznał niewielkich uszkodzeń, a jego pilot otrzymał od lekarza 3 dni zwolnienia, które – jak później opowiadał – bardzo mu się przydało, bo wreszcie mógł pójść ...na ryby. Dwa tygodnie później T. Góra oblatywał naprawionego już feralnego MiG-a.

W wojsku Tadeusz Góra nie zaniechał latania na szybowcach, bijąc kolejne rekordy. W 1962 roku zdobył tytuł szybowcowego Mistrza Polski, zwyciężając na szybowcu „Mucha-Standard” w XVII Mistrzostwach w Lesznie. Dwa lata później, w 1964 roku, wykonał na szybowcu „Foka” swój najdłuższy przelot: od zachodniej granicy Polski aż na Lubelszczyznę, do Hrubieszowa, pokonując odległość 630 km. Poprawił w ten sposób swój własny przedwojenny rekord nagrodzony Medalem Lilienthala.

Za zasługi w lotnictwie sportowym Aeroklub Polski wyróżnił w 1966 roku Tadeusza Górę, przyznając mu Złoty Medal Aeroklubu oraz tytuł i odznakę Zasłużony Działacz Lotnictwa Sportowego. W 1970 roku otrzymał Medal im. Czesława Tańskiego. Jest to najwyższe polskie odznaczenie szybowcowe za wybitne osiągnięcia szybowcowe. Pierwszym pilotem szybowcowym odznaczonym tym medalem została w 1957 roku Pelagia Majewska - koleżanka Tadeusza Góry.

CZAS NA ŚMIGŁOWCE

Na samolotach odrzutowych Tadeusz Góra latał do 1971 roku. Rok później, w stopniu podpułkownika pilota I klasy, przeszedł na wojskową emeryturę. Nie zerwał jednak z lataniem, pracował jako szef wyszkolenia w Aeroklubie Radomskim, a od stycznia 1977 roku WSK „PZL-Świdnik” pracował jako instruktor i kierownik lotów. Tutaj postanowił sprawdzić się na śmigłowcach.

W 1977 roku rozpoczął szkolenie na śmigłowcach; rok później uzyskując uprawnienia instruktorskie. W. Od wiosny 1979 do jesieni 1981 roku szkolił na śmigłowcach w Libii. Swój ostatni lot na śmigłowcu wykonał 1 czerwca 1987 roku, mając 69 lat.
Szkolenie na śmigłowcach

Łącznie Tadeusza Góry wylatał blisko 10 tysięcy godzin (6 tys. na samolotach, 2200 na szybowcach i 1700 na śmigłowcach). Latał na szybowcach Bocian, Cobra, Czapla, Foka, Jantar, Jaskółka, Kobuz, Mucha, Orlik, Pirat, PW-6, PWS-101, Sęp, Zefir i in. W Książce pilota samolotowego zachowały się zapisy, mówiące o samolotach, na których w Polsce latał pilot Góra. Były to: AN-2 ( radziecki jednosilnikowy dwupłatowiec), Jak-12 (radziecki samolot wielozadaniowy z 1947, produkowany na licencji także w Polsce), Jak-18 (jednosilnikowy dolnopłat, samolot szkolny produkowany na zamówienie lotnictwa radzieckiego), PZL-101 Gawron (jednosilnikowy górnopłat, rozwinięcie radzieckiego Jaka-12M), PZL-104 Wilga (czteromiejscowy samolot wielozadaniowy produkowany w Polsce w zakładach PZL-Okęcie), Zlin Z-26, Zlin Z-42 M, Zlin Z-326, Zlin Z-526, Zlin Z-526 AFS, Zlin Z-526 F (marki samolotów wytwarzanych przez czechosłowacką firmę Moravan Aviation).

UHONOROWANY

Tadeusz Góra stał się wizytówką Świdnika. Z okazji 80. urodzin, 19 stycznia 1998 roku, Rada Miasta Świdnik nadała mu tytuł „Zasłużony dla Miasta Świdnika”. W 2001 roku otrzymał godność „Honorowego Mieszkańca Miasta i Gminy Lesko”. W tej gminie położona jest ukochana przez pilota Górę Bezmiechowa. Hymnem szkoły podstawowej w Bezmiechowej stała się piosenka Leona Sęka do muzyki Jacka Szczygła „Na skrzydłach nocy”.

Na skrzydłach nocy, na skrzydłach dnia
szybowiec krąży ponad nami,
jak marzeń twoich starszy brat
zapamiętany – wspominany.
Nad górą Słonne wiedzie szlak
i wciąż podziwiasz jak w oddali
znad Bezmiechowej leci w świat
na wiatru niespokojnej fali.
Tadeusz Góra
w słońcu i chmurach
ścigał diamenty, tęsknoty i sny.
Ku źródłom tęczy
z marzeń chłopięcych
za jego cieniem poszybuj ty.
Szybowiec biały
jak klucz żurawi
wśród kumulusów znajduje szlak.
Głęboką nocą
między gwiazdami
do celu zmierza człowiek-ptak.
Na skrzydłach nocy, na skrzydłach dnia
zmagał się z wichrem i przestrzenią,
samotny lotnik, pilot nasz
chciał sprostać swemu przeznaczeniu.
Nad górą Słonne wiedzie szlak...
startuje, walczy o medale,
znad Bezmiechowej leci w świat
szybciej i wyżej, i najdalej.
--

We wrześniu 2001 roku w poczet członków honorowych wrocławskiego Klubu Lotników „Loteczka” przyjęto legendę polskich skrzydeł Tadeusza Górę. O swoim żołnierzu pamiętało również polskie wojsko. Minister Obrony Narodowej w 2002 roku mianował Tadeusza Górę na stopień pułkownika.

W Święto Lotnictwa, 28 sierpnia 2004 roku, oficjalnie otwarto w Bezmiechowej Akademicki Ośrodek Szybowcowy Politechniki Rzeszowskiej, nadając mu imię płk. pil. Tadeusza Góry. Na uroczystości obecny był Tadeusz Góra, który podkreślił: „Ilekroć przyjeżdżam do Bezmiechowej, zawsze jestem wzruszony i szczęśliwy”.

Obfity w uroczystości był dla Tadeusza Góry rok 2006. W dniu 88. rocznicy urodzin, 19 stycznia, odznaczony został Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Postać wielkiego szybownika była czynnikiem sprawczym nawiązania współpracy pomiędzy Świdnikiem, gdzie generał spędził ostatnie lata swego życia, a Solecznikami. 24 maja 2006 roku w Małych Solecznikach na Litwie, na ścianie budynku szkoły podstawowej odsłonięto tablice w języku polskim i litewskim, upamiętniające miejsce lądowania po rekordowym przelocie szybowcowym. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele rejony solecznickiego, lotnictwa litewskiego, uczniowie szkoły oraz przybyli z Polski goście: świdniczanie, lotnicy, przyjaciele T. Góry.

Niecały miesiąc później, 14 czerwca 2006 roku odsłonięta została tablica umieszczona w Alei Gwiazd Polskiego Lotnictwa dęblińskiej „Szkoły Orląt” - Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych. Fundatorem tablicy było m.in. miasto Świdnik. Wyryty na tablicy tekst informuje, że „Płk pil. Tadeusz Góra, ur. 19 I 1918 r. w Krakowie” to „Pierwszy zdobywca Medalu Lilienthala, Pilot myśliwski PSP w Wielkiej Brytanii, Kawaler Orderu Virtuti Militari, Zasłużony dla miasta Świdnika”.

29 października 2006 roku wręczono Tadeuszowi Górze Wyróżnienie Honorowe „Dedal”, przyznane na wniosek świdnickiego Klubu Seniorów Lotnictwa za wieloletni instruktorski wysiłek w szkoleniu polskich pilotów, w uznaniu „osiągnięć na polu kształcenia i wychowania młodzieży lotniczej”.

Pasją lotniczą Tadeusz Góra zaszczepił swoich bliskich: córkę Iwonę i syna Leszka. Oprócz lotnictwa kochał góry (ukończył kurs przewodnika), narciarstwo (miał uprawnienia instruktorskie), wspaniale prowadził samochód, hodował pszczoły, zakładając pasieki, do czego przy każdej okazji gorąco namawiał innych kolegów-pilotów. Taką pasiekę miał również na swojej działce nad jeziorem Piaseczno, gdzie przebywał w okresie wakacyjnym. Miodem obdarowywał znajomych. Jego miód był nawet nagrodą dla młodych szybowników. Pytany o powód swego zainteresowania pszczołami, odpowiadał: „one przecież też latają”.

1 lutego 2007 roku na Zamku Królewskim w Warszawie odbyła się prapremiera filmu biograficznego „Dziennik pilota Góry” w reżyserii Adama Ustynowicza, z muzyką Jana Kantego Pawluśkiewicza. Film był później emitowany w Programie 1 Telewizji Polskiej oraz w TV Polonia. Po projekcji filmu, jego bohater, Tadeusz Góra, jak zawsze skromnie a przy tym dowcipnie skomentował: „Film piękny, tylko aktor marny”. Autor filmu znakomicie ukazał wielką pasję Tadeusza Góry, którą było latanie. W jednej ze scen filmu Tadeusz Góra opowiada o swoim zamiłowaniu, nagle – obserwując kątem oka lądowanie paralotni – przerywa, mówiąc „pięknie wylądował”. A potem spostrzega, że przecież mówi do kamery: „Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać.”

15 sierpnia 2007 roku, w Święto Wojska Polskiego, Tadeusz Góra otrzymał od Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego nominację na stopień generała brygady w stanie spoczynku. Do otrzymania stopnia generała przyczyniło się wiele osób i instytucji ( m.in. Kluby Seniorów Lotnictwa z całej Polski, posłowie Ziemi Lubelskiej, władze wojskowe oraz burmistrz Świdnika), którzy wspólnie o to zabiegali.

Gdy Tadeusz Góra dowiedział się o tej nominacji, powiedział: „Wielu moich dowódców, kolegów zasłużyło na ten stopień. Ja nie zasłużyłem.”
Uroczystość wręczenia nominacji generalskiej odbyła się 1 października 2007 r. w Świdniku z udziałem Ministra Obrony Narodowej, Dowódcy Sił Powietrznych RP, delegacji Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie, przedstawicieli Politechniki Rzeszowskiej, wójta Bezmiechowej, delegacji szkół i instytucji, władz państwowych, wojewódzkich, powiatowych i miejskich oraz przyjaciół i kolegów generała Tadeusza Góry. Tego dnia miała premierę monografia autorstwa Tadeusza Chwałczyka „Medalowe wzloty”, poświęcona osobie Tadeusza Góry.

Po uroczystości generał brygady Tadeusz Góra, spytany o radę dla młodych lotników, powiedział: „Karierę można zrobić w lotnictwie, jeśli się kocha latanie”. Jako swój największy sukces wymieniał z humorem: „to, że jeszcze żyję”.

Rok 2008 był rokiem jubileuszu 80.lecia medalowego przelotu na trasie Bezmiechowa-Małe Soleczniki. Z tej okazji zorganizowano w maju uroczystości w miejscu startu oraz tydzień później, 24 maja 2008 roku, w miejscu lądowania Tadeusza Góry. W obchodach, w Polsce i na Litwie, wzięło udział liczne grono miłośników lotnictwa. Poczta Polska wydała okolicznościową kartę pocztową, a przez cały rok korespondencja wychodząca z Urzędu Miasta Świdnik znakowana była okolicznościowym stemplem.

OSTATNI LOT

Generał Tadeusz Góra, opatrzony olejami świętymi przez ks. Sławomira Mazurka, zmarł po ciężkiej chorobie we własnym mieszkaniu 4 stycznia 2010 r., o godz. 7:15. 8 stycznia wyruszył w swój ostatni lot... Tego dnia na uroczystości pogrzebowe do Świdnika licznie przybyli przedstawiciele środowisk lotniczych, władze państwowe i wojskowe, delegacje szkół lotniczych, rodzina, przyjaciele i koledzy Generała. Mszę św. żałobną w kościele pw. NMP Matki Kościoła w Świdniku odprawił oraz wygłosił homilię ks. biskup Tadeusz Płoski, biskup polowy Wojska Polskiego, któremu towarzyszył lubelski biskup pomocniczy Artur Miziński, dominikanin o. Orczykowski, lubelski kapelan lotników ks. Krzysztof Czerwiński, duszpasterze wojskowi oraz księża ze świdnickich parafii.

W swoim przemówieniu biskup Płoski powiedział: „Dziękujemy dziś dzielnemu generałowi pilotowi za wkład, który wniósł w to, abyśmy mogli żyć w wolnym kraju oraz wędrować po przetartych przez niego niebieskich szlakach. Dziękujemy za to wszystko, co uczynił dla polskiego szybownictwa, polskiego lotnictwa i dla nas wszystkich. Wszystkie pokolenia lotników miały w nim przykład, autorytet oraz niezmienną życzliwość i przyjaźń.”
List od Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego odczytał doradca z Biura Bezpieczeństwa Narodowego płk Marek Paterek. Po nim głos zabrał szef sił powietrznych kraju gen. Andrzej Błasik, a następnie prorektor Politechniki Rzeszowskiej prof. Marek Orkisz i burmistrz Waldemar Jakson, który słowami Psalmu 23 pożegnał zmarłego w imieniu wszystkich mieszkańców Świdnika.

Okolicznościowy wiersz „Na śmierć Tadeusza Góry legendy polskiego lotnictwa” wygłosiła autorka, poetka Anna Magdalena Mróz z Warszawy.

Kochałeś skrzydła wiatru – dar Niebieskiej Pani
Bezcenne trzy diamenty ze skarbnicy nieba,
Podziwiał Twoje loty ... błękit roześmiany
O kunszcie pilotażu każdy anioł śpiewał...
Umilkła harfa niebios, przestrzeń poczerniała
Czas chłonął błękit duszy spod zastygłych powiek,
Mijały kruche chwile ... u kresu konania
Drżał medal Lilienthala .. i wierni druhowie...
Nadleciał Pan Zastępów, Przybysza powitał
Skrzydłami zaśpiewały błękitne anioły,
Bóg wskazał im dowódcę, polskiego Lotnika
Na piersi krzyż Virtuti ... gapą uwieńczony ...

Podczas drugiej części obrzędów, na cmentarzu komunalnym, przy dźwiękach orkiestry wojskowej, salutów karabinowych oraz warkotu nisko przelatujących śmigłowców, złożono w alei zasłużonych trumnę przykrytą biało-czerwoną flagą.

Tadeusz Góra był wielce zasłużony dla Polski. To jedna z najbarwniejszych postaci światowego lotnictwa, a przy tym człowiek niezwykle skromny i życzliwy, który nie uważał się za kogoś wyjątkowego. Jak w swoim felietonie, nadanym po pogrzebie na antenie Radia Maryja, powiedział starosta świdnicki Mirosław Król: „Kochał wszystko co lata, to była jego pasja. Ale nie sztuką jest mieć pasję, sztuką jest tą pasją służyć Polsce i ludziom. To się generałowi Górze udało i za to był ceniony.”

W roku 2010 powiat świdnickim wraz z gminą Świdnik oraz samorządem Solecznik przygotował projekt pt. „Rajd samolotowy Polska-Litwa im. Generała Tadeusza Góry”, który zorganizowany został w maju. W rajdzie wzięło kilkanaście załóg samolotowych z całego kraju. Był to swoisty
hołd złożony Tadeuszowi Górze, legendzie awiacji.
Na elewacji budynku, obok domu mieszkalnego przy ul. Wyspiańskiego w Świdniku, gdzie mieszkał Tadeusz Góra, powstał - z inicjatywy władz miasta - mural, który wykonał Paweł Kasperek.

Opracowano na podstawie materiałów pochodzących od rodziny Tadeusza Góry
Fotografie: archiwum rodziny Tadeusza Góry, Piotr R. Jankowski, Jan Mazur, Sławomir Socha
Dziennik polski i dziennik żołnierza, s. 3
Mała Encyklopedia Sportu, s. 152