Wspomnienia

  • "Moje miejsce jest wśród uczniów"- rozmowa ze Stanisławem Stefańczykiem.

    Stanisław StefańczykW październiku mija 55 lat odkąd Świdnik uzyskał prawa miejskie. Trzy lata wcześniej bowiem w 1951 powstała Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego, która pociągnęła za sobą ogromną migrację ludności. Nie dziwi więc fakt, że wraz z rozwojem przemysłu zaczęło brakować nie tylko mieszkań ale także placówek oświatowych , w których mogłyby uczyć się dzieci pracowników. Dlatego też w 1952 roku otwarto budynek Szkoły Ogólnokształcącej Stopnia Podstawowego i Licealnego, a dyrektorem placówki mianowano Piotra Denisa , który pełnił tą funkcję do 1955 roku.



  • Wspomnienia z tamtych dni - Krystyna Knapińska

    Budowniczy WSK i Świdnika. 1950 r. Z okazji robotniczego święta prezentujemy wspomnienie pani Krystyny Knapińskiej – jednej z pierwszych pracownic WSK Świdnik. Zostało spisane w 1976 roku i było publikowane w Głosie Świdnika. Warto o tym wszystkim pamiętać, warto do tego powracać...


  • Jan Czogała - podziękowania dla pracowników PZL Świdnik

    Prezentujemy list jaki 5 kwietnia 2009 r. wysłał do nas Pan Jan Czogała - dyrektor w WSK Świdnik w latach 1974-1981.











  • Polubiłem to miasto.

    Henryk WójcikJubileusz 55 lat istnienia Świdnika stanowi dobrą okazję do wspomnień. Dzieje miasta to przede wszystkim historie ludzi, którzy tu mieszkają, zachęcamy więc Państwa do podzielenia się z nami swoimi doświadczeniami i opowieściami z dawnych lat.

    Jako pierwszy o swoich przeżyciach opowiedział Henryk Wójcik. Urodzony w 1929 r. w Brzeziczkach koło Piask, do Świdnika trafił w 1951 r. i tu już pozostał. Jest jednym z pierwszych budowniczych naszego miasta.

  • O harcerstwie, harcerzach i harcerskiej służbie - wspomnienia druha szczepowego

    Była jesień 1959 roku. Trzy lata wcześniej ukończyłem 11-tą (maturalną) klasę. Była to pierwsza w historii „młodziutkiego” liceum klasa maturalna. Oprócz kilkunastu dziewcząt historyczną pierwszą maturę w świdnickim liceum w czerwcu 1956r. zdawało nas dwóch: Jasiek Harytanowicz, późniejszy oficer marynarki, i ja. Rozpocząłem właśnie kolejny 4-ty rok mego studiowania na UMCS w Lublinie.


  • Ocalić od zapomnienia - Zofia Mordyńska-Nowak o I Liceum Ogólnokształcącym

    Zofia Mordyńska-NowakByła jesień – nawet pogodna, wrzesień, gdy po raz pierwszy przekroczyłam próg liceum ogólnokształcącego, jedynego wówczas w budującym się właśnie Świdniku, a mieszczącego się w dwupiętrowym budynku z czerwonej cegły. Właściwie była to szkoła 11-letnia, licząca 7 klas szkoły podstawowej i 4 klasy liceum [...]

    W 1954 r. równocześnie ze mną przybył do tej szkoły z Chełma nowy dyrektor Pan Antoni Rubaj, też filolog klasyczny. Ja natomiast w te strony przybyłam z mężem i trójką dzieci [...]

  • Moje szkolne lata - Ryszard Kręglicki

    Pierwszego września 1939 roku Niemcy napadają na Polskę. Zaczęła się druga wojna światowa, a ja miesiąc wcześniej, bo 2 sierpnia 1939 roku, skończyłem siedem lat i cieszyłem się, że pójdę do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Niestety, radość przedwczesna, do szkoły nie idę, bo już drugiego lub trzeciego września na błękitnym słonecznym niebie pojawiają się niemieckie samoloty. Spadają bomby na pracujących w polu ludzi, są zabici. Strach ogarnia naszą rodzinę, sąsiadów, a szczególnie nas, dzieci. Mieszkamy w Świdniku, miejscowości oddalonej o siedem kilometrów od miasta wojewódzkiego, Lublina.


  • Zwycięża zawsze sztuka – Ĉiam venkas la arto. Rozmowa z Tomaszem Chmielikiem

    Tomasz ChmielikCo wspólnego ma trzecia ławka od okna z językiem esperanto?

    Trzecia ławka od okna. Tak, to ta słynna ławka, w której zawsze siedziałem w liceum. To w liceum zaczęła się moja fascynacja tym językiem. Był rok 1972, zaczynałem naukę w I LO. Do nauki zachęciła mnie Pani Gąsiorowska. Potem ukończyłem korespondencyjny kurs języka esperanto organizowany przez Zarząd Główny Polskiego Związku Esperantystów w Warszawie. Po półrocznej nauce znałem język dość dobrze, a ta fascynacja trwa do dzisiaj.

    Czy naprawdę można nauczyć się języka korespondencyjnie?

    Tak, co więcej, mogę powiedzieć, że tego języka można uczyć się różnymi metodami. Esperanto to język, którego bardzo łatwo się nauczyć. Mało skomplikowana gramatyka i składnia. Czyta się dokładnie tak, jak jest napisane.


  • Andrzej Żubr

    Jestem z Warszawy. Podczas okupacji, w czasie II wojny światowej, byłem w konspiracji. Moi rodzice zmarli w 1939 r., więc mieszkałem w internacie. Miałem jednak szczęście, ponieważ mogłem uczęszczać nie do szkoły, którą stworzyli dla Polaków Niemcy, gdzie uczono tylko liczenia do stu i pisania. Literatura, historia i geografia zostały pominięte, a oprócz niemieckiego nie było innych języków obcych. Szkoły powszechne miały wtedy siedem klas. Ale młodzież, która miała dostęp do konspiracji, uzupełniała swoje wykształcenie na tajnych kompletach. Uczestniczyłem w tych kompletach, a kończąc VI klasę, byłem uważany za jednego ze zdolniejszych uczniów. Trzeba było pójść do gimnazjum, a ponieważ przejawiałem zdolności plastyczne, wybrałem gimnazjum graficzne, kierunek rysownictwo. Skończyłem je zanim wybuchło powstanie warszawskie.


  • Ze wspomnień starego buchaltera

    Ze wspomnień starego buchalteraPo ukończeniu Szkoły Powszechnej na Wrotkowie, Gimnazjum i Liceum Vetterów w Lublinie oraz Akademii Handlowej, kierunek handel zagraniczny w Szczecinie, Stanisław Jankowski, znalazł się z nakazem pracy, w marcu 1952 roku, na terenie Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku. Po 9-ciu latach pracy (m. in. na stanowiskach kierownika sekcji analiz ekonomicznych, działu finansowego i zastępcy głównego księgowego), w roku 1961 został - na wniosek dyrektora naczelnego WSK inż. Aleksandra Smolakiewicza - powołany przez dyrektora Centralnego Zarządu Sprzętu Komunikacyjnego (obecnie WSK PZL-Świdnik) na stanowisko głównego Księgowego WSK. Ponad 90 % obsady księgowości stanowiły panie ze średnią wieku 26 lat.