Stara fontanna


Stara fontanna

Przekazał Marek Wołoski

Najnowsze komentarze

Wszystkie komentarze
  • 2010-02-01 01:16

    Otóż to... 90% to są rzeźby ze wspomnianego pleneru, a część jest stricte autorstwa prof. Mieleszki. Znam go bo miałem z nim zajęcia na uczelni i poopowiadał mi trochę o owych rzeźbach

  • 2010-02-01 00:46

    W latach 70. Pan Mieleszko zorganizował coś w rodzaju pleneru rzeźbiarskiego i zaprosił różnych artystów do Świdnika. Efektem tego wydarzenia są właśnie rzeźby porozrzucane po całym mieście.
    http://www.forum.swidnik.net/viewtopic.php?p=5503#p5503

  • neiki
    2010-01-30 15:08

    Mnie natomiast interesuje, kto jest autorem tych rzeźb, jak również innych "porozrzucanych" na ulicach Świdnika. Pomimo starań nie udało mi się odnaleźć tej informacji, może ktoś wie?...

  • 2009-12-10 20:17

    Rzeźby nadal stoją - a przynajmniej stały , ostatnio jakoś nie zwróciłam uwagi czy dalej są -troszkę dalej pod drzewami. A zawsze mówiliśmy na nie Trzej Królowie ;) :P
    Stara fontanna miała też swój urok - jak zawiał wiatr to deszczyk padał na idących chodnikiem :lol:
    Lody u Łysiów i rundka po fontannie. To se ne vrati. :cry:

  • 2009-12-09 16:59

    pamietam jak niedostepne dla mnie byly te rzeźby hehe
    najbardziej intrygowal mnie odplyw i ta malutka puleczka na jednej z nich. nie mam pojecia coz one przedstawialy

  • gandalf
    2009-12-09 08:28

    W gablocie z tego co pamietam był projekt domu kultury (obecne venus), a obok była skarbonka i ludzie wrzucali kase na budowe tego właśnie domu kultruy (w WSK też były oficjalne składki na ten cel) który potem miasto sprzedało za symboliczne pieniądze

  • 2009-10-27 17:23

    też kiedyś wpadłem do tej fontanny... budkę z lodami też pamiętam hehe chyba połowa Świdnika pływała w tej fontannie :)

  • 2009-10-27 12:18

    rzeźby są obok 'przesadzone' :)

    w gablocie był projekt przestrzenny domu kultury (chyba?)

  • 2009-10-27 10:25

    ... Miała bardzo śliskie boki porośnięte glonami. Ale zawsze się biegało po murku.
    Wiem coś o tym - będąc dziecięciem w czasie samotnego (z kluczem na szyi uwieszonym na wstążce) powrotu z przedszkola postanowiłem przetestować hardcore'owość swoją i użyteczność śliskich brzegów niecki pod kątem biegania. Kontakt bieżnika moich trampek marki stomil olsztyn z porośniętą glonami nawierzchnią zakończył się poślizgiem niekontrolowanym i wodowaniem z pełnym zanurzeniem. Powrót do domu został znacznie przyspieszony. Dobrze że deszcz padał to wstyd był trochę mniejszy ;-))
    Pamiętam do dziś chociaż minęło ponad 30 lat.

  • 2009-10-26 10:34

    hardkorowcy biegali , ale nie po murku tylko po wewnętrznej stronie fontanny - jak było mniej wody to był suchy :-)