Z okazji przypadającej dziś 29 rocznicy Świdnickiego Lipca, przedstawiamy kolekcję zdjęć z okresu strajków w 1980 r. oraz uroczystości obchodów I rocznicy tamtych wydarzeń. Zdjęcia przekazał Jan Czogała.
Kurier Lubelski z lat 70-tych:
Jeszcze nie tak dawno pisaliśmy o dotkliwym braku w Świdniku powierzchni handlowej. Przez ostatnie dwa lata miastu przybyły 3 pawilony, a teraz budowa dwóch kolejnych ma się ku końcowi. W pawilonie typu BERLIN przy ul. Świerczewskiego będą sprzedawane artykuły spożywcze, natomiast drugi, wzniesiony na pl. 25-lecia PRL, pomieści sklepy różnych branż i kilka zakładów usługowych. To właśnie o tym pawilonie napisaliśmy w tytule: funkcjonalny i urodziwy. Bo tak jest w istocie.
W roku 1965, przy Zakładowym Domu Kultury WSK, miłośnik śpiewania Ziemowit Barczyk skrzyknął kilkunastu mężczyzn lubiących śpiewać i powołano zespół śpiewaczy - chór. Pierwszym instruktorem i dyrygentem został Henryk Maruszak, prezesem zespołu Czesław Wierucki.
Zespół, rekrutujący się głównie spośród pracowników WSK, przyjął nazwę "Chór męski - ARION". Z początkiem roku 1966 prowadzenia chóru podjął się prof. Tadeusz Chyła. Pomimo postawionych przez niego wysokich wymagań wokalnych oraz wprowadzonej dyscypliny zespół rozrastał się i wkrótce liczył około 50 osób. Stał się ważnym reprezentantem zakładu WSK i miasta Świdnik.
Z okazji robotniczego święta prezentujemy wspomnienie pani Krystyny Knapińskiej – jednej z pierwszych pracownic WSK Świdnik. Zostało spisane w 1976 roku i było publikowane w Głosie Świdnika. Warto o tym wszystkim pamiętać, warto do tego powracać...
Jubileusz 55 lat istnienia Świdnika stanowi dobrą okazję do wspomnień. Dzieje miasta to przede wszystkim historie ludzi, którzy tu mieszkają, zachęcamy więc Państwa do podzielenia się z nami swoimi doświadczeniami i opowieściami z dawnych lat.
Jako pierwszy o swoich przeżyciach opowiedział Henryk Wójcik. Urodzony w 1929 r. w Brzeziczkach koło Piask, do Świdnika trafił w 1951 r. i tu już pozostał. Jest jednym z pierwszych budowniczych naszego miasta.
O Świdniku z początku lat 60, obowiązkach gospodyni domowej i tradycjach wielkanocnych opowiada Joanna Madzelan, która do Świdnika przyjechała wraz z mężem w 1959 roku. Zbudowali dom u zbiegu obecnych ulic: Partyzantów i Wojska Polskiego. Czasy nie były najłatwiejsze, jednak dziś wspomina je z sentymentem.
Świdnik - młode, bo zaledwie pięćdziesięciopięcioletnie miasto. Mimo to ma już bogatą historię, pisaną losami ludzi, którzy je zbudowali. Pierwsza wizyta. Mieszkanie w bloku, na parterze. Tu mieszka dwoje ludzi - Wanda i Witold.
- Początkowo pracowałem w zakładach mięsnych w Lublinie. W 1953 roku zmarł mój ojciec- mówi Witold.
- Matka została sama na wsi, więc pojechałem jej pomóc na gospodarce. Ale to nie było to. Chciałem wrócić do miasta. Dostałem pracę w WSK. Dwa lata mieszkałem w hotelu, a po ślubie otrzymaliśmy przydział na mieszkanie. Jednak gdy rolnicy sprzedawali pola, kupiliśmy działkę, bo chcieliśmy mieć swój dom...
Wyzwolenie Polski spod okupacji przyniosło nowy etap działalności nauczycielskiej. Z pionierskim zapałem nauczyciele przystąpili do odbudowy szkolnictwa. Sieć szkół ulegała ciągłej i systematycznej rozbudowie. Powstawały nowe miasta, osiedla, a wraz z nimi szkoły. Jednym z takich miast był Świdnik. Tu rozwój oświaty i rozbudowa kadry nauczycielskiej ściśle związana była z rozwojem WSK.
Polityka PRL w stosunku do mniejszości narodowych zmierzała do budowy państwa narodowego, etnicznie homogenicznego. Służyły temu masowe migracje i przesiedlenia. Wobec nielicznych mniejszości pozostałych na terenie Polski państwo dążyło do integracji i asymilacji1. Uznano, że Romowie (w odróżnieniu do innych) pozostają poza tymi procesami, więc „problem cygański” uzyskał szczególną rangę.
O projekcie | Materiały promocyjne
Polecamy: Forum Świdnika | Sportowy Świdnik | Świdnik na kartach historii | Podcastowe Radio Świdnik | Autobusy
Copyright 2008-2010 Stowarzyszenie Forum Świdnika